Przekład: Jarek Westermark
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2026
Melinda urodziła się na Alasce. Wychowała w Kalifornii. Doktoryzowała w Kalamazoo w stanie Michigan. Mieszka w Rhode Island. Właśnie podczas studiów zaczęła pisać na poważnie, wracając do historii swojej rodziny związanej z Alaską. Rodzinne opowieści były powtarzane przez dziadków i rodziców i stały się częścią domowej mitologii. Szczególnie rozmowy z babcią wpłynęły na postrzeganie Alaski przez Melindę. Opowieść o trudach zimy, całym ogromie niewidzialnej pracy wykonywanej przez kobiety.
Dużo w tej książce także opowieści wędkarskich, których genezy można upatrywać w studenckich wizytach u wuja. Mieszkała u niego nad rzeką Kenai, słuchając zarówno wuja, jak i jego kolegów snujących opowieści podczas łowienia ryb. Po trosze wzorując się na nich zbudowała własny rytm opowieści, jej specyfikę dialogową, a także napięcie fabuły.
Czytając tę opowieść odnoszę wrażenie, że Autorka chce pokazać jej wyjątkowość, tkwiącą w codzienności. Mieszkańców, ich pracę, historię społeczności, ale też pojedynczych rodzin, osadników i ludów rdzennych. Biorąc na warsztat rodzinne anegdoty, opowieści i zdarzenia przekształca je w fikcję. Oprócz próby przybliżenia alaskańskiego stanu, próbuje też zapewne umiejscowić w niej własną rodzinę, jej historię i próbę wyobrażenia sobie życia przodków.
Cała ta opowieść pełna jest przestrzeni i przyrody, powietrza, wody, wiatru, chłodu, bryzy i nieskrępowania. A wśród tych wspaniałości kryją się ludzie, ich przywary, mocne strony, serdeczności i uciechy, i problemy i codzienne życie. W pierwszej części widzę bardziej florę i faunę: walczące o życie ryby, patroszenie zajęcy, przemierzanie rzeki. W drugiej moc mają emocje i relacje: między różnymi pokoleniami, między osobami z tego samego pokolenia, między rodzinami. I jeszcze siła pochodzenia, która uwidacznia się i przez tęsknotę i przez wyprowadzkę. Obie dają perspektywę i margines do przemyśleń nad tym co kogo ukształtowało, jaki wpływ na wybory i zachowania ma miejsce urodzenia i wychowania. Czasem dobitna, czasem subtelna, czasem dosłowna, czasem pełna niedopowiedzeń. Taka jest Alaska wyłaniająca się z prozy Moustakis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz