niedziela, 25 maja 2014

Yasmina Reza - Bóg mordu [recenzja]

Nie pamiętam kiedy ostatnio ubawiłam się czytając współczesną komedię, dodatkowo rozpisaną na utwór dramatyczny. Zaczynam mieć wątpliwości czy kiedykolwiek mi się to zdarzyło... Klasycy, i owszem, mistrzowsko doprowadzają do śmiechu, ale teraźniejsi autorzy mają z tym problem.
Wyjątkiem jest Reza, której Bóg mordu mnie olśnił i rozłożył na łopatki. Kameralna, prosta historia, która pozornie wygląda zwyczajnie i nie rokuje fajerwerków, z każdą kolejną minutą nabiera tempa, gubi kontrolę, ukazuje skrywaną pod osłoną poprawności prawdziwą ludzką naturę, która jest podła i samolubna. Niestety.
Reza obnaża słabości i temperamenty swoich bohaterów, pokazuje ich pokręcone, głęboko ukrywane oblicza. Nikogo nie oszczędza. Dostaje się kobietom i mężczyznom. Te pierwsze, z pozoru dystyngowane, oczytane i pełne miłości dla świata, pod płaszczykiem górnolotnych pozorów są kipiącymi od emocji pieniaczkami. Płaczliwe, wybuchowe, nieobliczalne, a także lubiące sobie popić (dla animuszu czy ukojenia nerwów), bywają złośliwe i agresywne. Mężczyźni zaś to typy dużo chłodniejsze, z emocjami trzymanymi na wodzy. Co z tego, skoro jeden z nich to wielki arogant i impertynent, drugi zaś, cynik i złośliwiec, powarkujący na żonę. Gdy zaś dochodzi do konfrontacji obu par, zaczyna się walka na płcie, ale przede wszystkim na skrywane żale. Konflikt narasta, napięcie też, czytelnik coraz lepiej się bawi, ciekaw finału, który również nie rozczarowuje.
Pamflet na nas samych, pielęgnujących swój wyidealizowany obraz, który w rzeczywistości ma bardzo wiele niewyjściowych rys.
Cała historia zaczyna się bardzo niewinnie. Dwa małżeństwa spotykają się po to, by omówić sprawę bójki ich synów. Początkowe gładkie formułki mające załagodzić i rozwiązać konflikt między chłopcami, z czasem zamieniają się w otwartą wojnę rodziców. Agresja narasta, osoby dramatu coraz bardziej wiją się w swojej złości, zmierzając do nieuchronnego wybuchu. Dokąd zaprowadzi ich tłumiona  agresja, jakie będą skutki ujawnienia prawdziwych twarzy? Zachęcam do lektury.
Na koniec dodam tylko, że sztuka jest wybitnie sceniczna, jest ona znakomitym materiałem dla aktorów, którzy mają szansę pokazać całą paletę swoich umiejętności. Zatem najpierw do lektury, potem do teatru!

1 komentarz:

  1. To coś mocno oryginalnego. Lubię takie wyzwania.

    OdpowiedzUsuń