niedziela, 22 marca 2026

Jacqueline Harpman - Orlanda [recenzja]

 

Przekład: Katarzyna Marczewska

Wydawnictwo: Art Rage 

Warszawa 2025


Lubię opowieści niewygodne, ciasne, klaustrofobiczne, które są dalekie od miękkich i bezpiecznych przestrzeni literackich.

Taka jest opowieść "Orlando". Grząska, niebezpieczna, dotykająca newralgicznych i trudnych zagadnień jak tożsamość i granice, jakie sobie stawiamy i jakie jesteśmy gotowi przekroczyć.

Okazją do rozważań jest "Orlando" Virginii Woolf, książką, z którą pracuje jedna z bohaterek książki, Aline. Drugi bohater to Lucien, młody chłopak, który zyskuje męską część osobowości Aline. Trochę jak dybuk, trochę jak dr Jekyll i mr Hyde, historia o tym jak dusza się dzieli i przekracza granice ciała.

Obserwując działania i codzienność tej dwójki bohaterów Autorka daje pole do rozważań na temat krzyżowania się tożsamości, dwoistości ludzkiej natury, czy też kryzysów i wątpliwości dotyczącej wyborów i własnej drogi. Frapujące, nie dające spokoju, bolesne, czasem przerażające. 

Autorka, której biografię i jedną z przetłumaczonych na polski opowieści pamiętam, już przy pierwszym literackim spotkaniu szarpała duszę, powodowała dyskomfort, a jednocześnie wciągała, trzymała uwagę i nie pozwalała się oderwać od treści.

Tutaj kobiecość jest dość nudna, zachowawcza, obarczona ograniczeniami, schowana za naukowymi tytułami. Męskość zaś jest dzika, wyzwolona, wyuzdana, wolna seksualnie i pełna energii oraz humoru, odwagi. Skorelowanie tych dwóch części osobowości pozwala na pełne spojrzenie na świat pełen pytań, wątpliwości, wyborów, czasem bardzo radykalnych i nieodwaracalnych.

Bardzo interesująca, wymagająca rozważań książka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz