sobota, 16 maja 2026

Holly Ringland - Siedem skór Esther Wilding [recenzja]


Przekład: Ewa Penksyk-Kluczkowska

Wydawnictwo Marginesy

Warszawa 2025


Rodzinna tragedia, lata radzenia sobie z traumą zaginięcia. Bo głównym wątkiem tej powieści jest życie Esther po zniknięciu w morzu jej siostry, Aury. Ciężka, pełna niewyobrażalnego żalu i smutku atmosfera, gdzie gesty, ton głosu próbują zapanować nad stratą, nieprzeżytą żałobą.

Esther poznajemy w dniu, w którym ma się spotkać z rodziną. Rodziną, która w bólu, udręce i tęsknocie stoi nad przepaścią. Sama Esther, zdruzgotana wyborem siostry, porzuciła studia, zaczęła pić, uprawiać przygodny seks, utrzymuje się z pracy na zmywaku, nie mając siły i ochoty na inne życie. Rodzice proszą ją by pojechała do Danii, miejsca w którym Aura studiowała, miejsca, które ja zmieniło, bo, jak zauważył, od czasów Kopenhagi była inna, nieobecna. Odkrywają pamiętnik, który ma część zwaną "Siedem skór". To baśniowy sposób opowiadania historii. Do każdej została dobrana inna ilustracja i wers. Aura pojechała do Danii studiować mity i baśnie, bo to miało pomóc jej odnaleźć sens i życiowy cel. 

Aura żyła opowieściami, zatracała się w nich. A w świecie mitologicznym, folklorystycznym siedem miało wielką moc.

Esther odbywa zatem na poły nostalgiczną, na poły detektywistyczną podróż śladami siostry, przez miejsca i ludzi, którzy byli częścią jej duńskiego życia. Dzięki temu powoli wchodzi w żałobę, a także zaczyna składać Aurę w pełnowymiarową postać jaka ukształtowała się w dorosłości. Uległa ona legendzie o Selce - istocie ludzkiej, która zginęła tonąc w morzu. Aura chciała uwolnić się od wstydu i poczucia winy za młodocianą ciążę.

Jest tu tyle wysiłkowego próbowania bycia światłą Autorką, z wiedzą, przemyślaniami, które ubierane są w mitologiczne kostiumy lub w wątek powieści drogi. Przekombinowane, drewniane, obnażające braki warsztatowe. Nie chcę brnąć w to dalej. Umęczyłam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz