niedziela, 15 lutego 2026

Ana Maria Matute - Pierwsze wspomnienie [recenzja]

Przekład: Ewa Zaleska

Wydawnictwo Cyranka

Warszawa 2026

Hiszpańska wojna domowa. Dojrzewanie w cieniu konfliktu zbrojnego.

14-letnia Matia, buńczuczna jedynaczka i jej o rok starszy kuzyn Borja, chłopak o mocnej osobowości, pełen brawury, dumy, o twardym sercu, kryjący się za swoją samotnością i okrucieństwem. Oboje spędzają ten trudny czas w domu babki, wpatrującej się w morze przez teatralną lornetkę. Wyczekuje ona końca wojny, powrotu bliskich. Odcina się od świata, uciekając w przestrzeń saloniku i jego bezpieczne ramy, które zakłócają gazety codzienne pełne koszmarnych zdjęć z wojny.

Matka Matii nie żyje, ojciec walczy, walczy też ojciec Borji. Stoją oni po przeciwnych stronach barykady, co mocno akcentuje Autorka w słowach: "Twój ojciec jest wstrętnym czerwonym, który w tej chwili może strzela do mojego ojca". Bratobójcze walki, sąsiedzi, którzy darzą się szczególną nienawiścią, samosądy na tzw. placu żydowskim, gdzie "za bezczelność" kobietom goli się głowy. Tragiczne sploty historii. Wojna jest w ludziach, w ich relacjach, ich reakcjach, ich oddechach. Zadawnione spory i waśnie przybierają nowe oblicze - walka o dominację sąsiedzką, hierarchizacja stosunków, relacji międzyludzkich, pogłębiające się podziały (także rodzinne) dla których idealnym paliwem jest wojna domowa.

Jak poradzić sobie z koszmarem tej wojny, z nienawiścią jaką zrodziła i dodatkowo pogodzić to z dorastaniem bohaterów? Co ma wpływ na ich dojrzewanie? Konkluzja jest przykra i bolesna: to przez przemoc i okrucieństwo stajemy się dorośli. Bohaterowie tej książki co chwilę doświadczają nowych wyzwań i trudności. Sama Autorka pyta: "Czy to prawda, że będąc dziećmi, przeżyliśmy już całe życie, łyknęliśmy je jednym haustem, by potem powtarzać się głupio, ślepo i bez żadnego sensu?". Mrok i smutek, niepewność i brak zgody, oto w jakich warunkach egzystują bohaterowie.

Pewnym pocieszeniem dla czytelników jest język tej powieści: pełen sensualności, jak opis dłoni babki, zmysłowości, jak w opisach przyrody (skały, morze, niebo, flora Majorki, jesienny letarg odczuwalny przez kartki książki). 

Mimo to, bardzo trudno było wejść w tę historię, zaufać jej, znaleźć w niej miejsce dla siebie. Doceniam talent i kunszt pisarski Autorki, ale nie udało mi się w pełni zaangażować w tę fabułę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz