piątek, 14 grudnia 2012

Tomasz Mann – Nowele [recenzja]

Zbiór składa się z ułożonych chronologicznie utworów, takich jak Rozczarowanie (1896 r.), czy też uważane za arcydzieła literatury niemieckiej opowiadania: Tristan (1902 r.), Tonio Kröger (1903 r.), Śmierć w Wenecji (1911 r.). Przekładu na polski dokonał znakomity Leopold Staff. Przytoczony zbiór nowel z 1956 roku jest wyborem autoryzowanym przez samego autora.

Bardzo ciekawym doświadczeniem jest obserwowanie zmian zachodzących w stylu pisarza, tematyce, emocjach jakimi operuje i jakie opisuje. Taki też zapewne był zamysł dotyczący wyboru poszczególnych opowiadań – miał pokazać drogę ewolucji talentu i kunsztu pisarza. Warto znać pozostałe dzieła Manna, po to by bardziej świadomie czytać i łączyć nowele z innymi utworami. I tak Tonio Kröger mnie kojarzy się z Buddenbrookami, poprzez osobę konsula, nadmorskie miasto, syna uciekającego w sztukę. Z kolei Tristan to jako żywo sanatorium dla gruźlików z Czarodziejskiej Góry, choć sam autor mówił, że powieść ta była efektem rozwinięcia motywu Śmierci w Wenecji (patrz: przemówienie z okazji 700–lecia miasta Lubeki Lubeka jako duchowa forma życia w: O sobie, Wybór pism autobiograficznych).
W ogólnym ujęciu świat nowel zawartych w tomie na swój sposób przeraża, sugeruje zmierzch, upadek świata zastanego. Relacje między ludźmi są płaskie, skonfliktowane wewnętrznie, pełne dylematów, zniechęcenia i goryczy, z góry skazane na niepowodzenie. Zamieranie epoki, to stwierdzenie najlepiej oddaje moje doznania po lekturze Nowel. Niech jednak nie zniechęca – Mann to wielki mistrz słowa, nawet w tak trudnej formie pisarskiej jaką jest nowela.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza