sobota, 15 sierpnia 2026

Anna Rudnicka-Litwinek - Mistrz Prusz. Więcej niż jedno życie [recenzja]

 

Wydawnictwo Marginesy 

Warszawa 2026


To zawsze radość, gdy powstaje książka, która przywraca pamięć o zapomnianym Artyście. 

Tadeusz Pruszkowski, do tej pory, należał do tej właśnie grupy. Mało kto pamięta legionistę Piłsudskiego, malarza portrecistę, lotnika, rektora ASP, reżysera, piewcę Kazimierza Dolnego nad Wisłą. Człowieka o wielkiej intuicji, odwadze, ciekawości świata. Studiowali u niego Fangor, Roszkowska, Kramsztyk, Ford. 

Przekraczał granice, a może je ignorował, czerpał z życia pełnymi garściami, zauważając innych i służąc im radą, pomocą, wsparciem merytorycznym, w zależności od przypadku. Co za energia, co za potrzeba wspierania i dodawania skrzydeł innym Artystom. Działał społecznie, angażował się w lotnictwo, pisał. Trudno pomieścić aktywności jakie były jego udziałem, a mimo to nie było do tej pory biografii Artysty. 

Studiował u Krzyżanowskiego, był zwolennikiem sztuki narodowej, która miała związki z klasycyzmem i historyczną stylizacją, doskonały rysunek i finezyjny modelunek. Organizował plenery malarskie w ukochanym Kazimierzu i Sandomierzu. Pisał artykuły krytyczne o sztuce. Nakręcił western "Szczęśliwy wisielec, czyli Kalifornia w Polsce". 

W czasie wojny angażował się w pomoc Żydom. Zginał w 1942 roku zamordowany przez hitlerowców podczas próby ucieczki z konwoju jadącego na Pawiak.

Pojawiał się jako wspomnienie w annałach innych twórców, ale sam nie wychodził przed szereg pamięci i historii. 

Autorka ponad 15 lat śledziła archiwa, dostępne dokumenty, pracowała nad ostatecznym kształtem książki.

To mocno widoczne w kompozycji książki. Najbardziej zaś widać jak bardzo zależało jej na ukazaniu tła obyczajowego i historii ówczesnej. Mocno przeszkadza to na początku opowieści, ponieważ trudno połapać się w tym czy jesteśmy w biografii człowieka czy czasów. Wielość tematów, dygresji jest przytłaczająca i powoduje, że sam Prusz (znów!) jest tematem pobocznym. Z czasem ta tendencja ulega zmianie, ale przez kilkadziesiąt stron miałam wątpliwości o czym jest opowieść. 

Z drugiej strony ciekawa jest poboczna historia o bracie Prusza, Stanisławie, który prowadził Fabrykę Cukrów jest interesująca, szczególnie graficznie.

Warto zatem sięgnąć po tę opowieść, mając jednak na uwadze, że Prusz znów jest trochę z boku, zaś jego biografia to znaczący, acz dodatek do materiałów jakie o Polsce i świecie zebrała Anna Rudnicka-Litwinek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz