niedziela, 22 maja 2016

Tess Gerritsen - Igrając z ogniem [recenzja]

Przekład: Andrzej Szulc
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2016

To musiało kiedyś nastąpić. Wiedziałam, że trafię na książkę Gerritsen, która wcale nie przypadnie mi do gustu, która zwyczajnie okaże się kiepska. Aż trudno uwierzyć, że Gerritsen popełniła Igrając z ogniem... Cóż za malownicza klapa...
Dlaczego malownicza? Ponieważ autorka postanowiła przenieść (połowicznie) akcję swej opowieści do Europy, a dokładniej do Rzymu i Wenecji. Dodatkowo narrację prowadzi dwutorowo: częściowo współcześnie, częściowo wraca do czasów II wojny światowej.
Mamy oto amerykańską skrzypaczkę, Julię Ansdell, szczęśliwą matkę trzyletniej dziewczynki, która z powodzeniem realizuje się zawodowo i prywatnie. Wracając z rzymskiego koncertu, kupuje w antykwariacie nuty z zapisem niezwykłego utworu Incendio, który skomponował Lorenzo Todesco, wenecki Żyd, bardzo utalentowany skrzypek.
Jego dramat polegał na tym, że urodził się w niewłaściwym czasie i nieodpowiednim miejscu. Mussolini i Hitler zadecydowali o jego losie. Poznajemy koleje jego losów, a także genezę powstania Incendio, utworu, który zmienił też życie współczesnej Julii.
Gdy zaczyna ona grać skomplikowany i wymagający utwór Lorenzo Todesco coś wstępuje w jej małą córeczkę. Zabija ona kota, próbuje też zrobić krzywdę matce. 
Diagnoza lekarska, konsultacje ze specjalistami nie przynoszą efektów. Tylko Julia sądzi, że tajemniczy utwór ma związek z wybuchami córki. Postanawia ona za wszelką cenę odkryć historię Incendio, by móc przywrócić równowagę własnemu życiu. Wiąże się to jednak z pewnymi niebezpieczeństwami...
Rozumiem, że Gerritsen chciała przypomnieć, czy zwrócić uwagę czytelnika na historię weneckich Żydów, wypędzonych i zamordowanych w gettach Europy, bardzo to chwalebne i potrzebne. Jednak sposób opowieści jest mało przekonujący. Historia Lorenzo, choć dużo ciekawsza niż współczesna Julia, ma pewne luki i niedociągnięcia, ponadto wątek przedwojenny jest bardziej szczegółowy, losy wojenne zaś uproszczone i pomniejszone. Moim zdaniem, rzecz jasna. Blado i powierzchownie wypadają działania Julii, jej poszukiwania, wyprawa do Wenecji. Wszystko to sprawia wrażenie książki połowicznej, pisanej w pośpiechu, bądź bez pomysłu.

3 komentarze:

  1. Muszę w końcu zapoznać się z twórczością tej autorki. Jednak zdecydowanie bardziej kuszą mnie jej thrillery medyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę jej thrillery medyczne.

      Usuń
  2. Bardzo wciągający opis książki:) Przekonałam się do niej. Pomóżcie mi tylko znaleźć tańszy serwis niż ten http://aros.pl/ksiazka/igrajac-z-ogniem ? Bo nie moge nigdzie znaleźć taniej tej książki a budżet na lekturki wyczerpany :P

    OdpowiedzUsuń