sobota, 12 września 2026

Violette Leduc - Duszność [recenzja]


Przekład: Jacek Giszczak

Wydawnictwo Karakter

Kraków 2026


Co tu się dzieje???

Czytam, gubię się, wracam, odpływam myślami, skupiam się i dekoncentruję, ta opowieść popycha mnie w rejony, których nie odwiedzam często. 

Zachwycają mnie pojedyncze zdania, refleksje, celne uwagi, poezja języka. Gdy się w tym rozsmakowuję następuje wolta i narracja zmienia się tak, że nie ma nic wspólnego z tym co przed chwilą. A to pojawi się karlica z sąsiedztwa (idę za słownictwem z książki, choć wiem, że powinnam pisać o niskorosłej), a to ktoś skąpie się w fontannie, a to padnie ofiarą molestowania w szklarni. Nigdy nie wiesz co i kiedy na ciebie spadnie w tej szalonej książce, pełnej brawury, mocy, bezczelności. 

Czasem konstrukcja jest  ekstrawagancka, czasem myląco linearna, ale to drugie trwa tak krótko, że zaraz znów zaczyna się werwa i zaciętość. I tempo. I prędko do kolejnego zdania.

Opowieść o dziewczynce odrzuconej przez matkę. Emocjonalny chłód jakiego nieustająco doświadcza ze strony rodzicielki równoważony jest przez totalną i bezwarunkową miłość babci. Matka: nieufna, nieszczęśliwa, wstydząca się dziecka i nie lubiąca go, strofująca, uprawiająca grę pozorów. Córka: baczna obserwatorka, tęskniąca, cierpiąca, walcząca - wszystko to w zależności od sytuacji. Babcia - schorowana, empatyczna, oddana. Trzy pokolenia silnych osobowości, wielkich nadziei i rozczarowań. Kocioł emocji, gotujący się, od czasu do czasu kipiący od nadmiaru.

Nienawiść, krnąbrność, pogarda, brak chronologii, czytelnik kluczy jak w labiryncie, gubi się i biegusiem wraca na właściwy tor. Tylko na chwilę, bo zaraz znów Autorka zwieje ze swoim sztandarem brawury. A wtedy nie pozostaje nic innego, jak biec za nią, ale z zastanowieniem. Dokąd?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz