sobota, 12 września 2026

Helena Boguszewska - Całe życie Sabiny [recenzja]

 

Państwowy Instytut Wydawniczy

Warszawa 2026


Jakub Zasada czyni przepiękne okładki. Co i rusz zamykałam książkę, by móc popatrzeć na jego dzieło. Jestem zbudowana znakomitą formą Artysty i tym jak komentuje i przybliża fabułę powieści graficzną formą. Wspaniała!

Wielokrotność twarzy uchwycona na okładce jest najlepszym komentarzem do powieści, bo właśnie w pojedynczych kadrów, wspomnień konkretnych sytuacji poznajemy Sabinę. Już na początku dowiadujemy się, że jest nieuleczalnie chora i jej czas dobiega końca. Leżąc w łóżku oddaje się wspomnieniom. Czasem wspomina przez pryzmat sukien, czasem dawnych służących, inny razem przez mieszkania, które w przeszłości zasiedlała. Dzięki tym wspominkom lepiej ją poznajemy, rozumiemy, trochę tez rozliczamy z ruchów, decyzji. Im dłużej jej towarzyszymy tym większy czuje się smutek. Jej życie jawi się jako pasmo niefortunnych wyborów, braku spełnienia, porażek, które związane były i z pracą zawodową i z małżeństwem i z macierzyństwem.

Refleksyjna podróż przez uczucia, emocje, wspomnienia, które towarzyszyły jej w ostatnich chwilach życia. I ta refleksja przechodzi też na czytelnika: wszystkie pomyślenia o miejscach, przedmiotach, sytuacjach i uczuciach można odnieść do siebie. Oby tylko miało to lepszy skutek niż w przypadku Sabiny.

Bardzo kameralna, cicha opowieść, która dotyka pamięci, próbie analizy własnego życia, umiejscowienia w nim samej siebie: kto był ważniejszy niż ja? Bohaterka dojrzewa do siebie samej, my uparcie jej w tym towarzyszymy. I może właśnie to jest happy end? Mieć świadomość i być pogodzoną? Przeczytajcie. Przeżyjcie. Przemyślcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz