Wydawnictwo Znak
Litera Nova
Kraków 2025
Wspaniała okładka projektu Kiry Pietrek nie raz powodowała, że zamykałam książkę wracając do obwoluty właśnie. Tajemnica, mrok, pastisz, przepych jako składowe tej ilustracyjnej kompozycji z typografią podkreślającą retro tematykę powieści są do niej najlepszym wprowadzeniem.
Dalej jest Kraków, jego dorożki, błocko utrudniające mieszczańskie życie w deszczowe dni, a także cała potęga galicyjskiego towarzystwa, w którym zmienne wiatry wymagają coraz to nowych dyplomatycznych zabiegów. Powracające i cofające się fale popularności wymagają od mieszkańców ciągłego obserwowania przyjaciół i wrogów, bo nigdy nie wiadomo, kogo jakim tytułem będzie można określać w danym czasie. Strasznie dużo energii musiało kosztować trwanie w rankingach popularności i rozpoznawalności krakusów. Na tym podłożu i w tych okolicznościach swą niespożytą energią chwali się profesorowa Szczupaczyńska. Dzięki świeżo zdobytemu przez męża tytułowi rościła ona sobie prawa do społecznego awansu, a skoro miała prawo, zaczęła z niego raźno korzystać. Jak? Pojawiając się w teatrze, uczestnicząc z zbiórkach charytatywnych, odważając się nawet na tworzenie własnych loterii na rzecz potrzebujących.
W trakcie poszukiwań patronów swoich działań trafia do domu starości w pałacu Helclów, mając nadzieję na pozyskanie znaczących nazwisk do swoich działań. Tam, zupełnym przypadkiem trafia w chwili, gdy jedna z pensjonariuszek pada ofiarą morderstwa. I tutaj zaczyna się przygoda życia profesorowej: ze swadą i zaangażowaniem zaczyna prywatne śledztwo, które prowadzone jest pośród żądlących i opancerzonych podejrzanych. Wśród, potraktowanego z przymrużeniem oka, krakowskiego mieszczaństwa profesorowa bada i tworzy własny styl detektywistycznej roboty, często ubrany w ironiczny i błyskotliwy głos.
Mierząc się z niechęcią c.k. aparatu policyjnego, z szowinizmem, mając na głowie kolejno zatrudniane służące, opracowywanie menu na nadchodzące tygodnie Szczupaczyńska dziarsko i z odwagą notuje w notesie kolejne skróty myślowe.
I, choć sama intryga jest interesująca to dla mnie po wielokroć większą wartość na inteligencja i wiedza Autorów, którzy czynią z tej powieści okazję do pochwalenia się własną erudycją, znajomością prasy i historii cesarskiego Krakowa. Wspaniały jest ich dystans, językowa swada, sięganie po przepyszne archaizmy w rodzaju antyszambrowania.
Pyszna zabawa. Pyszna!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz