poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Nino Haratischwili - Ósme życie (dla Brilki) [recenzja]

Przekład: Urszula Poprawska
Wydawnictwo Otwarte
Warszawa 2016
tom pierwszy

Lekcja historii dla opornych i zarazem wymagających. Przekrój losów ludzi i miejsc/państw (Gruzja, Rosja, po trosze również Europa Zachodnia), którym przyszło się zmierzyć z ponurym, okrutnym, obfitującym w wydarzenia wiekiem XX.
Początek historii bierze się z narodzin Stazji Jaszi, córki przesławnego gruzińskiego wytwórcy czekolady, który skrywa tajemny przepis, który zjednuje mu rzesze zwolenników. Tajemnica cukiernika nie może wyjść na światło dzienne, jest najcenniejszym co posiada, a swą wiedzę przekazuje właśnie Stazji, przestrzegając ją przed nadużywaniem władzy jaką daje przyrządzana na ich domowy sposób czekolada. Ten wątek, lekko baśniowy, odrealniony, nadający gorącemu napojowi siłę sprawczą, która niesie za sobą nieszczęścia, jest pewną nicią, łączącą poszczególne pokolenia, losy, tłumaczącą wybory i perypetie. Nie jest to jednak element dekoncentrujący, psujący ogólne wrażenie, raczej sugestywny zabieg stylistyczny, który na swój sposób dodaje uroku.
Stazja jest twardą kobietą, która nie boi się stawiać życiu czoła. Rewolucje rosyjskie, wojny tylko ją hartują. Patrzy na historię nie tylko jako bierna obserwatorka, często jako aktywna uczestniczka poszczególnych zdarzeń. Przechodząc przez kolejne etapy życia Stazji, czytelnik ma okazję obserwować koszmar pierwszej połowy XX wieku. Terror (poczesne miejsce znajduje w książce Mały Wielki Człowiek - okrutny Beria), bieda, głód, migracje, przemoc, strach, wszystko to przeplata się ze zwykłym życiem zwykłego człowieka.
Miłość, całe jej morze popycha kolejne bohaterki do wielkich i małych czynów. Jest nienawiść, zazdrość, polityka, są wzruszenia, trudne chwile, wielkie namiętności. Autorka, niczym malarka wielkoformatowych płócien, z uwagą i starannością oddaje poszczególne charaktery, skupiając się nie tylko na głównych bohaterkach, ale dopieszczając też poboczne, epizodyczne postaci, które pod jej piórem stają się wyraziste. 
Osobnym, ale jakże współgrającym z losami ludzi, jest temat stosunków gruzińsko - rosyjskich, ulegających ciągłym zmianom, ewolucjom. Uniwersalny obraz trudów, jakie generuje historia, jest ubrany w gruziński kostium, jednak (jak wiemy z doświadczenia pokoleń różnych narodów) zarówno losy inteligentów, naukowców, ludzi wolnych duchem, artystów, był tak samo tragiczny, jak w innych krajach. Ten uniwersalizm przeraża, ale też dobrze obrazuje skalę i powtarzalność historii i jej okrucieństw, które dzieją się w coraz to nowych dekoracjach.
Stazja, Kitty, Elena, Daria, Brilka, wszystkie one doświadczają kolejnych trudów życia w nienajszczęśliwszym (geograficznie) rejonie.
Ósme życie to naprawdę kawał literatury, która charakteryzuje się (poza wspomnianym pogłębieniem psychologicznym postaci) mocnym, żywym językiem, barwnymi postaciami, solidnie odmalowaną historyczną dekoracją, a także pełną paletą emocji, które skrzą się, drgają, buzują, wylewając się z książki wprost na spragnionego wrażeń czytelnika, wdzięcznego za moc, siłę, przekaz, jaki proponuje Haratischwili.
Zabieram się za drugi tom. Z niecierpliwością.

2 komentarze: