poniedziałek, 9 czerwca 2014

David Morrell - Bractwo Róży [recenzja]

Sama nie wiem czy ta książka jest naprawdę tak dobra, czy po prostu ja tak bardzo chciałam przeczytać powieść szpiegowską, więc gloryfikuję to, co wpadło mi w ręce?
Pozostawiając na boku te nikomu niepotrzebne dywagacje przejdę do powieści.
Jest ona cudownie niewspółczesna. Brak komórek, początki internetu, szpiedzy muszący mocno się postarać, by kogoś namierzyć i odnaleźć. Bez wielkich akcesoriów i zabawek szpiegowskich (może poza detonatorami i serum prawdy) starają się nasi bohaterowie, ze wszystkich sił, dociec prawdy i uratować świat, a przy okazji własną skórę.
Żywy, obrazowy język, szybka i zwrotna akcja, mocne, dopracowane postaci, a także tajniki pracy wywiadów, są siłą tej książki.
Tempo zwiększa się, rośnie, nie czyniąc przy tym wrażenia, że natłoczenie zdarzeń czyni z powieści SF. Autor dba o wiarygodność sytuacji, nie przesadza z efektami, uatrakcyjniając fabułę smaczkami z niebezpiecznego życia tajnych agentów.
W zasadzie rzadko kiedy akcja zwalnia, mimo to, czytelnik nie czuje się przytłoczony, czy zagubiony w gąszczu zdarzeń. Ponieważ fabuła oscyluje wokół dwóch głównych postaci, to właśnie ich historia stanowi punkt odniesienia, nie ma tu zbytecznego rozdrabniania się na wątki poboczne. Słusznie, ponieważ ten główny jest tak jaskrawy, że szkoda byłoby marnować czas na marginalne historie.
Co do treści: dwaj przyjaciele z domu dziecka, Chris i Saul trafiają pod protekcję tajemniczego Eliota, który zaczyna kierować ich edukacją i czasem wolnym. Dzięki niemu ćwiczą się w sztukach walki, dzięki niemu znów czują jak to jest mieć ojca, choćby przybranego. Po latach trafiają do CIA, gdzie ich zwierzchnikiem zostaje właśnie Eliot. Przybierają wiele mówiące pseudonimy: Romulus i Remus, stają się jednymi z lepszych agentów, dodatkowo oddanych swemu przyszywanemu ojcu.
Jednak cała ta sielanka kończy się, gdy Saul wykonuje dziwne zadanie zlecone mu przez Eliota. Ma on uśmiercić doradcę prezydenta USA, a także goszczonych przez niego arabskich biznesmenów. Gdy akcja kończy się sukcesem, okazuje się, że Eliot zadaniem tym wydał wyrok na swego przybranego syna. Chris jest w podobnej sytuacji, wszystkie agencje światowe czyhają na jego życie.
Wyjęci spod prawa bracia starają się ujść z życiem i dociec, czemu najbliższa im osoba skazała ich na śmierć. Do tego konieczny jest powrót do dziecięcych lat oraz prześledzenie historii Eliota.
Pasjonująca, wciągająca opowieść szpiegowska, która zawładnęła moim wolnym czasem tak mocno, że  dopiero przeczytanie ostatniej strony odciągnęło mnie od Bractwa Róży.
Polecam.

1 komentarz:

  1. Tytuł mi coś mówi, nie wiem czy się z nim kiedyś nie zetknęłam. Szpiedzy- coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń