piątek, 2 stycznia 2026

Joanna Rudniańska - Obudziła się zimną nocą [recenzja]

 

Wydawnictwo Nisza

Warszawa 2025

Pierwszy jest utwór dramatyczny pod tytułem "Marznący deszcz". W dialogu biorą udział On i Ona, mówią o doświadczeniu spod białoruskiej granicy, o klątwie dziedziczonej co drugie pokolenie, o śmierci w różnych okolicznościach. W nastroju rezygnacji, zwątpienia i bezradności próbują poradzić sobie z doświadczeniem tego co widzieli. Przemykają różne obrazy, choć najmocniej przemawia nawiązanie do literackiej i filmowej dziewczynki w czerwonym płaszczyku, która w TYM lesie ma czerwony kombinezon.

W kolejnej odsłonie poznajemy inną perspektywę. kobiet zza granicy. Spowita dymem papierosowym, smutkiem, troską, niepokojem o niewłasne (choć może przez to własne) dziecko boryka się z codziennością, wykluczeniem, kontrolami, łowcami, dla których dziecko robi laurki z karabinami.

Jedna z kobiet mieszka w domu, który jest granicą, druga w lesie. E-ściana i zimno lasu. Każdy fragment, każda mała forma zawarta w tym zbiorze przedzielona jest od innej fotograficzną granicą, a każde zdjęcie jest autorstwa Rudniańskiej. Każde przygnębiające, niepokojące, bolesne. Albo wywołuje smutek, albo niepokój. Jak i cały ten zbiór.

Czytelnik ma czuć niewygodę. Ma mieć poczucie niepewności, czasem może zmieszanie wynikające z tego, że czyta książkę siedząc w wygodnym otoczeniu, cieple i bezpieczeństwie. Marastyczne ujęcia przygnębiają, ale nie odpychają od lektury - jej siła tkwi w szczególnej poetyce, stylistyce. Język Rudniańskiej jest mocno osadzony w literackim artyzmie. Plastyczny, sugestywny, czasem dosadny, ale bez grubiaństwa - dosadny sensem, nie leksem.

I, choć po stokroć bardziej wolę wcześniejsze odsłony twórczości Autorki, to polecam ten zbiór, będący mocnym, osobistym akcentem i deklaracją wobec współczesności i geopolityki europejskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz