poniedziałek, 7 września 2020

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska - Gorsza siostra [recenzja]

 

Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.

Warszawa 2020

Nie wierzę w duety pisarskie. Nie. 

Jednak odstępstwem od mojej nieufności jest tandem Bednarek & Kaczanowska. Spójna wizja, bardzo porządne dialogi, fabuła na granicy realizmu, a do tego powtarzająca się w każdej książce nadzieja na to, że ludzie są dobrzy.

Tym razem piszą w ważnej sprawie. Poruszają temat nowotworów krwi, które mogą dotknąć każdego, od niemowlęcia po leciwego staruszka. Owinęły swoje bohaterki problemami zdrowotnymi i mocno zaginęły węzeł.

Ida, młoda matka, choruje na białaczkę. Niestety, przeszczep szpiku w gronie najbliższych jej osób jest niemożliwy, brak zgodności. Ula, matka chorej dziewczyny, stara się pomóc, robi dobrą minę do złej gry, zajmuje się maleńką wnuczką, ale w głębi duszy jest ciężko przestraszona i w zasadzie bez nadziei.

Łapiąc się wszystkiego prosi swego wuja, zakonnika z Tyńca o pomoc, choćby poprzez modlitwę. Iwo, rzeczony wuj, chcąc ratować Idę narusza tajemnicę spowiedzi i opowiada Urszuli długo skrywaną tajemnicę, jaką poznał od Wandy, swej rodzonej siostry podczas jej ostatniej w życiu spowiedzi.

Razem z opowieścią benedyktyna przenosimy się do przedwojennego Krakowa, poznajemy rodzinę i otoczenie ich przodków, dowiadujemy się jak przeżyli wojnę, początki siermiężnego, okrutnego komunizmu. Dochodzimy aż do współczesności, która ma być szansą na uratowanie Idy.

Urszula, poruszona rodzinną tajemnicą nie ma wiele czasu na jej przemyślenie, liczy się każda minuta, by pomóc umierającej córce.

"Gorsza siostra" to przewrotny tytuł, który nie wskazuje jednoznacznie, kto z rodzeństwa był w fatalniejszej sytuacji. Każda strona tej historii pokazuje, że bohaterowie są wielowymiarowymi, powodowani różnymi uczuciami i nie można ich jednoznaczenie klasyfikować jako zdecydowanie złych czy dobrych. Autorki dbają o to, by ich charaktery skrzyły się wieloma kolorami.

Ta historia pociesza, daje nadzieję, na chwilę odgania złe myśli, daje wytchnienie i oderwanie od codziennych trudów, mimo ciążącego nad całością strachu o życie i zdrowie.

Bardzo liczę też na wątek edukacyjny tej książki, mając nadzieję, że natchnie czytelniczki i czytelników do przystąpienia do banku dawców szpiku, ja już kilka lat czekam na wezwanie DKMSu, że będę mogła komuś pomóc i oddać szpik. 


Za egzemplarz książki dziękuję:



1 komentarz: