niedziela, 19 stycznia 2014

Beata Chomątowska - Stacja Muranów [recenzja]

Ta książka imponuje. Rozmiarem, różnorodnością, podejściem do tematu, rzetelnością, przejrzystością, starannością wydania. 
Autorka wykonała benedyktyńską pracę, gromadząc wspomnienia ludzi związanych z miejscem, analizując badania i dokumenty (w niezwykły sposób je opisała, tworząc swoistą opowieść o ludziach stąd), dobierając mapy, zdjęcia, szukając źródeł w bibliotekach, archiwach, internecie. Ta książka to również świadectwo rozległej wiedzy w ogóle, gdyż obejmuje ona i literaturę, sztukę, architekturę, historię. Chylę czoła i przed wysiłkiem jaki włożyła w przygotowanie tej książki, ale przede wszystkim przed talentem organizacyjnym i kompozycyjnym, które sprawiły, że opowieść o mojej dzielnicy (dla zdziwionych faktem, że posługuję się terminem dzielnica w odniesieniu do Muranowa, spieszę ze sprostowaniem. Autorka również posługuje się tym określeniem ze względów historyczno - zwyczajowych, o których więcej w książce na stronie pięćdziesiątej) jest pasjonująca.
Przed wojną mieszkali tu Żydzi, Muranów, dawna Dzielnica Północna była centrum ich bytności. Lata okupacji przyniosły śmierć i całkowite zniszczenie, komunizm zaś, na gruzach getta stworzył zupełnie nowe osiedle mieszkaniowe. Dziś miejsce ożywa, wzrosła świadomość mieszkańców, pojawili się zapaleńcy, którzy chcą kulturalnie animować przestrzeń miejską, chcą nadać jej ducha, ale też pamięć o dawnych mieszkańcach. 
Książka Chomątowskiej jest dla mnie przewodnikiem po nieistniejącym mieście, dzięki poszczególnym elementom odkrywam nowe fakty o miejscach, o których myślałam, że dobrze je znam. 
Poruszająca podróż w przeszłość, szukanie jej okruchów w teraźniejszości, a wszystko to połączone z opowieścią o dawnej różnorodności, której nie sposób odżałować, której nie sposób zapomnieć, o której trzeba pamiętać, taki jest moralny obowiązek.
Mimo przeczytania całej armii książek traktującej o wojennej i żydowskiej Warszawie, dopiero Chomątowska odkryła przede mną magię miejsca. Wyjątkowa książka.

5 komentarzy:

  1. Zachęcająca recenzja, też chętnie wybrałabym się do nieistniejącego miasta. Rozejrzę się za książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla mnie, chociaż podziwiam, że pisarka umiała przywołać magię danego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Same superlatywy. Czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematycznie mnie nie zainteresowała, ale cieszę się, ze tobie przypadła do gustu i co najważniejsze, że autorka pokazała swoją twórczość z jak najlepszej strony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak będę miał okazję to na pewno sięgnę po tę książkę, Twoja recenzja czyni z niej lekturę obowiązkową.

    OdpowiedzUsuń