Przekład: Kaja Kotańska
Wydawnictwo: Fame Art
Niemce 2021
Ester Kreitman była starszą siostrą Izaaka Baszewisa Singera i Izraela Joszui Singera. Urodziła się w Biłgoraju, mieszkała w Warszawie, później Antwerpii (wydana za szlifierza diamentów), później w Paryżu, a do śmierci w Londynie. Była znakomita jidyszową pisarką, mocno skupioną na wątkach feministycznych. I smutne jest to, że w pierwszym zdaniu wspomniałam o tym czyją była siostrą, a nie to jak bardzo zdolną i wyjątkową Autorką, która pisała w jidysz. Smutne.
Jednak do rzeczy: Maurice Carr to syn Ester Kreitman, który rzuca kolejne światła na biografie członków swojej rodziny.
Rozpoczyna on swoją opowieść z perspektywy dziecka, które obserwuje rodzinną przeprowadzkę, walkę o ekonomiczne przetrwanie, szkołę londyńską w której nie jest traktowany dobrze, a także czas Wielkiej Wojny i związaną z nią nieobecność ojca, ciągłą walkę matki o miejsce do mieszkania i godną pracę. Rodzina mieszkała w londyńskiej diasporze, wśród Żydów austriackich, holenderskich i niemieckich.
Jednym z ciekawszych fragmentów książki jest opis wakacji, która Maurice wraz z matką spędził w Polsce, na letnisku w okolicach Otwocka i Śródborowa. Spotyka tam dziadków, obserwuje wujów i ich dziwactwa. Co znamienne, widzi jak bardzo ostro traktują oni swoją siostrę. To pierwsza okazja do tego, by na żywo poznać i usłyszeć jidysz w Polsce, wśród najbliższej rodziny, w wakacyjny czas, beztroskę i swobodę. Ostatni taki czas z polskimi krewnymi.
Smutek, trudy codzienności, skomplikowane relacje rodzinne, poszukiwanie własnej tożsamości i pomysłu na własną drogę, oto niektóre ze składowych tej układanki.
Ester Kreitman w innej roli: matki, kobiety samotnej w aranżowanym małżeństwie, osoby, która musi sprostać ciężkim czasom, zarobić na dom, utrzymać go, a także odkrywać swoją literacką mobilizację i otwartość.
Mimo cały starań i wątków, literackich prób i ciekawostek cała ta opowieść nie jest dla mnie szczególnie interesująca, trudno było dotrwać do końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz